briard

FIESTA LA LUNA Minoderia 1996 - 2010

sportowiec za tęczowym mostem...

FIESTA

W kwietniu 2010 r. za tęczowy most odeszła płowa briardka, która u boku swojej przewodniczki i zarazem właścicielki Beaty Banaszak, osiągnęła wiele sukcesów w różnych dyscyplinach sportów kynologicznych.

FIESTA zapisała się w polskiej historii rasy briard na zawsze. Była prekursorką - w wielu dyscyplinach startowała jako pierwszy pies rasy briard w naszym kraju. Niezwykle efektowne pokazy dog dancing w wykonaniu Beaty i FIESTY zapamiętał chyba każdy, kto był ich świadkiem.

FIESTA

Wieloletni miłośnicy briarów doskonale znają Beatę i FIESTĘ, jednak wszystkim, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z rasą należy się garść objaśnień.

Beata działa we wrocławskim klubie Agality de Luks i od lat zajmuje się szkoleniem psów. Na łamach wortalu Briardy w Polsce możecie przeczytać artykuł dotyczący szkolenia briardów, autorstwa Beaty.

Pasję Beaty oraz temperament i chęć do pracy jaką miała w sobie FIESTA chciałabym upamiętnić tym zapisanym przez samą Beatę wspomnieniem.

Za pomoc, w korekcie artykułu, dziękuję naszej redaktorce - Eli Pytel.
Zapraszam do lektury, admin.


los decyduje za nas

FIESTA LA LUNA urodziła się w połowie 1996 r., a jej rodzicami byli: Ch.PL ANA Vondrousek CSACHILLES. ANA legitymowała się IPO 1, ACHILLES natomiast osiągnął maksymalny stopień wyszkolenia w sporcie obronnym, IPO 3. W całej, polskiej historii rasy, tylko dwa briardy startowały w zawodach IPO. Jednym z nich był właśnie ojciec FIESTY. Wypadał doskonale w posłuszeństwie, a także bardzo dobrze w próbach tropienia.

W tamtym czasie byłam właścicielką Nuki - suki w typie długowłosego owczarka niemieckiego. Skończyłam z nią szkolenie POS, potem IPO, i... stało się! Po uszy wpadłam w świat szkolenia i sportu kynologicznego. Nuka zdała egzamin IPO 3, ale ponieważ nie posiadała rodowodu, nie mogła startować w najpoważniejszych zawodach, np. Mistrzostwach Polski IPO. Zaczęłam więc myśleć o jeszcze jednym psie. Chciałam, żeby był dość duży i kudłaty. Przejrzałam przewodnik po rasach psów i dokonałam wyboru. Postanowiłam kupić owczarka belgijskiego.

Mój ówczesny szef szkolenia kynologicznego skierował mnie do Janka Lenarda (J. Lenard - od wielu lat sędzia prób pracy ZKwP, szkoleniowiec i uczestnik zawodów - przyp. redakcji), który podobno był właścicielem belga, startującego w zwodach IPO. Okazało się, że to pomyłka. Janek, owszem miał kudłatego owczarka, ale briarda (płowego ACHILLESA, wcześniej BOSTONA Variete, a także hodowlę briardów Bin Ard, jego żona Danuta, również była właścicielką hodowli briardów o przydomku Minoderia - przyp. redakcji). Ponownie przejrzałam książkę o rasach psów, i przypomniałam sobie, że widziałam już takie "rude wiewióry" na wystawach.

Po spotkaniu z Jankiem wiedziałam, że chcę suczkę po jego ACHILLESIE. Na szczeniaczka musiałam poczekać jeszcze rok. Wreszcie, w hodowli Minoderia, urodziły się małe briardy. Wybór przyszłego psa sportowego powierzyłam właścicielce hodowli.

Moja przygpoda z FIESTĄ i rasą briard zaczęła się od... czyjejś pomyłki :)

szczeniak w domu

Pierwsza poważna decyzja dotyczyła uszu. Naturalne, czy kopiowane? Bardzo mi się podobały kopiowane briardy, jednak nie mogłam zawieść zaufania, jakim bezgranicznie obdarzył mnie mały szczeniaczek, który z taką otwartością przyjął zmianę domu. Nie chciałam narażać małej suczki na niepotrzebny ból. W efekcie uszy FIESTY zostały takie, jak je stworzyła natura.

FIESTA, Nuka

W wychowaniu małego suczyska aktywnie uczestniczyła Nuka, która zawsze cierpliwie bawiła to małe "lwiątko". Swoje psie dzieciństwo FIESTA spędzała głównie na placu szkoleniowym (akurat powstała u nas sekcja agility i psy dostały wspaniały plac zabaw). Jej pierwszą, ulubioną przeszkodą został pomarańczowy tunel, zakochała się także w żółtych piłeczkach. Uczyła się szybko i bez problemu opanowała podstawowe komendy. W wieku czterech miesięcy podeszłyśmy do egzaminu PT, poza konkurencja, dla zabawy. Kulał nam jedynie aport, reszta była naprawdę całkiem, całkiem...

Problem z aportem u FIESTY, to wręcz anegdota, przy okazji ćwiczenia tego elementu okazało się, że nie tylko człowiek wychowuje psa, ale i pies człowieka :)

FIESTA długo nie mogła opanować aportu. Wszelkie porady szkoleniowe z książek nie sprawdzały się. Wyglądało na to, że FIESTA jest skomplikowanym przypadkiem, dotąd nie opisanym w literaturze fachowej. Aport i owszem, chętnie brała do pyska, nosiła go z domu i do domu, ale biegać za nim nie chciała.

Na spacerze często starała się wręcz wepchnąć mi do ręki kijek, który zwykle był naszym aportem. Rzucałam go, a ona zamiast za nim pobiec, lokalizowała Nukę (ta znajdowała się zwykle w kierunku odwrotnym do rzuconego kija) i ruszała dopiero za nią, kiedy ON-ka dostała komendę do aportu.

Któregoś dnia doznałam olśnienia i wreszcie zrozumiałam, że to ja jestem źródłem problemu, a raczej moje zachowanie. Zdarzało się, że chciałam szybko "wybiegać" i Nukę i FIESTĘ, zauważyłam przy tym, że briardka uwielbia gonitwy za ON-ką i postanowiłam to wykorzystać.

Rzucałam aport Nuce, a FIESTA gnała za nią z wielką radochą. Wydawało mi się, że mają z tego korzyść wszyscy - ja i obie suki. Tymczasem to właśnie było powodem kłopotów z aportem FIESTY. Briardka wykombinowała sobie, że idzie tu o zabawę typu: pani rzuca aport, Nuka biegnie za nim, ja za Nuką i jest fajnie!

Trochę potrwało zanim pojęłam zachowanie FIESTY. Kiedy wreszcie je zrozumiałam, byłam zaskoczona tym, jak szybko psy potrafią powiązać pewne fakty i wyciągnąć z nich korzyść dla siebie. Ech te psy... Nie tylko my analizujemy ich zachowania, ale i one nasze.

pierwsze złoto

FIESTA

Pierwszy złoty medal FIESTA zdobyła w wieku 10 miesięcy podczas już prawdziwego egzaminu PT. Od tego czasu jej kariera sportowa nabrała tempa.

Pierwsze złoto miało jednak dla mnie słodko - gorzki smak. Słodki, bo w tym wieku i z taką punktacją niewiele psów zdaje PT, gorzki, bo uświadomiłam sobie, że tracę zaufanie własnego psa i metodami jakie wtedy były powszechne, czyli stosowaniem negatywnych korekt, daleko z nią nie zajdę.

Chciałam mieć radosnego psa, który bawi się tym co robi, a coraz częściej zdawałam sobie sprawę z tego, że  tylko układam posłuszną maszynę.

Na szczęście, poznałam szkoleniowca z Trójmiasta, który wdrażał w Polsce tzw. pracę na łup (nagrodę), preferowaną np. w Niemczech. To był przełom w mojej wiedzy o szkoleniu, coś co nie pozostawiało wątpliwości w wyborze metody szkoleniowej.

psie sporty

Na początku chciałam szkolić FIESTĘ pod kątem IPO i brać z nią udział w zawodach.

FIESTA, IPO

FIESTA zaczęła więc szkolenie obrończe. Szybko okazało się, że ma znakomite posłuszeństwo i ślad, nie byłam jednak zadowolona z jej pracy na rękawie. Chwyt briardki nie był najlepszy i trudno było go poprawić, ponieważ ćwiczyłyśmy bardzo nieregularnie. Powodem był brak pozoranta, który pojawiał się tylko na niektórych zajęciach. W efekcie nigdy nie wystartowałam z FIESTĄ w zawodach IPO (jedynie raz, poza konkurencją).

W tym czasie zaczęło być głośno o nowych sportach kynologicznych: agality, flyball, dog dancing, które mnie mocno zainteresowały.

Mistrzostwa Polski PT

FIESTA była szkolona nie tylko do IPO, ale równolegle pracowałam z nią w zakresie posłuszeństwa - PT. Rok 2000 okazał się szczęśliwy, jeżeli chodzi właśnie o posłuszeństwo.

Najpierw wygrana w drużynowych Mistrzostwa Śląska (Nuka I, Fiesta IV), potem przyszedł czas na najważniejszy tytuł: Indywidualny i Drużynowy Mistrz Polski PT. Fiesta wygrała MPPT i to w pięknym stylu! W późniejszych latach jeszcze dwukrotnie zapracowała na tytuł Drużynowego Mistrza Polski.



Film pochodzi z prywatnych zbiorów Eli Pytel.

flyball

FIESTA, flyball

Sztafeta czterech psów, które biegną przez przeszkody po piłeczkę do maszyny. FIESTA, jak większość briardów, uwielbiała biegać za piłeczką. Szczególnie upodobała sobie żółte, właśnie takie jakich używa się w zawodach flyball. To był jej ulubiony kolor i pewnie dlatego tak polubiła ten sport.

Dodatkowo kiedy zaczynałyśmy, piłeczki były wyrzucane z tyłu maszyny katapulty, a psy musiały je łapać w locie. Flyball na takiej maszynie był bardzo widowiskowy, bardziej wyrównane były też szanse różnych ras, np. dużych, mniej szybkich i zwinnych, ale sprytnych i myślących. W 2000 r. drużyna, w której była FIESTA zdobyła tytuł I-vice Mistrza Polski, a w 2002 r. Mistrza Polski Flyball pokonując utytułowaną drużynę złożoną z psów najbardziej predysponowanej do tego sportu rasy - border collie.

taniec z psem (dog dancing)

FIESTA tańczy

Zaczęło się przypadkiem. Przeczytałam w necie o tańcu z psem i postanowiłam przygotować pierwszy pokaz. Bardzo szybko okazało się, że to widowiskowa dyscyplina, ciesząca się dużym zainteresowaniem widzów. Równie szybko zrozumiałam też, że FIESTA ma to "coś", co sprawia że jest podziwiana.

FIESTA w swoim repertuarze miała m.in. niezwykle efektowny, tzw. krok hiszpański, trudny i rzadko wykonywany. Niestety, ze względu na jej wzrost, niektórych interesujących kroków nie mogłyśmy wykonywać. briardka nadrabiała to jednak swoją misiowatą posturą. Kiedy tańczyła na dwóch łapach, sprawiała wrażenie niedźwidzia. Publiczność była pod wrażeniem.

FIESTA, zawody Dog Dancing

W 2000 r. wybrałyśmy się na nasze pierwsze zawody, które odbywały się w Czechach. Miałam pewne obawy odnośnie naszego występu, ponieważ kilka dni wcześniej obejrzałam na kasecie video niesamowity występ goldena z USA. Na szczęście niepotrzebnie się martwiłam. Podczas tych zawodów FIESTA nie miała sobie równych i wygrała Mistrzostwa Blanska. W kolejnych latach dorzuciłyśmy do tego tytuł Mistrza Czech w duetach, wywalczony razem z shetlandką FUNNY Duma Tary.



agility

Ten sport wciąga, porywa. Obecnie jest niestety mocno zdominowany przez dosłownie jedną rasę psów - border collie. Wtedy, kiedy FIESTA zaczynała przygodę z agality na zawodach biegały psy różnych ras, w tym owczarki niemieckie, a nawet rottweilery.

FIESTA podczas Mistrzostwa Świata Agility

FIESTA odznaczała się żywiołowym temperamentem, jednak jej rozmiary w połączeniu z owym temperamentem, działały na jej niekorzyść. Nasze początki w agility były bardzo trudne. Brak wiedzy, sport w powijakach, brakowało regulaminów FCI. Wszystko to sprawiało, że uczyliśmy się razem z naszymi psami metodą prób i błędów. Dużym problemem były np. zrzutki FIESTY na przeszkodach. Trenowałyśmy więc pokonywanie przeszkód wg wszelkich metod wziętych z doświadczeń hippicznych. Udało się!

FIESTA podczas Mistrzostwa Świata Agility

Potem przyszły sukcesy - tytuł Drużynowego Mistrza Polski, i niespodziewanie, w 2001 r. kwalifikacja do Mistrzostw Świata Agality w Portugali. Na tych mistrzostwach FIESTA wraz z amstaffem, border collie i owczarkiem belgijskim zajęła 13 miejsce w klasyfikacji drużynowej w kategorii large. Do dziś Polska nie zajęła tak wysokiego miejsca w kategorii dużych psów.

FIESTA nie miała wielu osiągnięć indywidualnych, ale udało jej się zdobyć najwyższą kategorię wyszkolenia w agility, czyli A3. W 2004 r. zajęła 3 miejsce w Pucharze Polski Agility i dzięki temu zakwalifikowała się do udziału w Mistrzostwach Świata Agility we Włoszech. Pobiegła tam indywidualnie, zajmując ostatecznie 74 miejsce na 140 zawodników. Tymi mistrzostwami zakończyła sportową karierę w agility i przeszła na zasłużoną emeryturę.





inne sporty

FIESTA

Bawiłyśmy się z FIESTĄ w różne sporty, niektóre, np. zaprzęgi, były po prostu epizodami.

FIESTA i Nuka często biegały przy rowerze, pokonując kilkanaście kilometrów dziennie. Mając to na uwadze, którejś zimy (martwy sezon dla uprawianych przez nas do tej pory dyscyplin), postanowiłam spróbować czegoś nowego, aby wybiegać psy także w tej chłodnej porze roku. I tak spróbowałyśmy psich zaprzęgów.

FIESTA

Przygoda z zaprzęgami trwała dwa sezony. FIESTA z Nuką wzięły udział w dwóch edycjach zawodów. Podczas pierwszych zajęły 3 miejsce, kolejne wygrały! Startowały w klasie C3, przeznaczonej dla psów różnych ras, w zaprzęgach liczących od 2 do 4 psów.

Z kolei, z letnich sportów, chociaż wyłącznie w charakterze pokazowym, uprawiałyśmy frisbee. FIESTA znakomicie się bawiła skacząc, by złapać nadlatujący talerz.


emerytura

Trudno się pogodzić z tym, że pies z wiekiem traci wigor, że z jego grafiku treningowego trzeba kolejno wykreślać różne formy aktywności, a w końcu nawet zwykłe spacery. Niestety czas jest nieubłagany i w końcu zostają tylko wspomnienia... Niech więc trwają wiecznie.



FIESTA, dziękuję Ci za nasze wspólne chwile, za to, że razem z Nuką, byłyście moimi pierwszymi, wspaniałymi, i jakże mądrymi nauczycielkami psich sportów, za wszystko...

"…Chciałbym leżeć w trawie
Chciałbym być szczęściarzem
Chciałbym mieć milion marzeń
I móc zmienić los
Chciałbym więcej przeżyć
Chciałbym w coś zawsze wierzyć
Chciałbym móc zatrzymać czas
I żyć niejeden raz

Niech spadnie na nas tysiąc gwiazd
Oświetli moja drogę, znajdę znak
I niech zawieje silny wiatr
Przegoni ciemne chmury wokół nas.."

Beata Banaszak


Copyright © 2000-2013 by Briardy w Polsce. Wszelkie prawa zastrzeżone!